kuchnia

Jakoś tak już jest, że jak się żyje na wsi, to kuchnia staje się w pewnym sensie „centrum”. Bo jest ogródek, więc trzeba coś z tych darów natury przyrządzić. Bo jak się spędza dużo czasu na zewnątrz, to apetyt dopisuje. Bo jak do sklepu daleko, to nie chce się tam jechać po byle śmietanę, więc wyzwala się kulinarna kreatywność z „tego co jest”. Bo nie po to się uciekło na wieś, żeby jeść w biegu i byle co. Więc owszem, gotujemy. Gotujemy obydwoje. Marek śniadaniowe jaja, ryby, makarony, Aga pasty, zapiekanki i zupy. W deserach nie jesteśmy najmocniejsi, ale lubimy mieć coś słodkiego na podwieczorek, więc się staramy.

Gotujemy prosto i gotujemy sami. Gotujemy jarsko, bo jesteśmy jaroszami z wieloletnim stażem jako wegetarianie i weganie. Ale teraz w naszym jadłospisie goszczą również lokalne pstrągi z „naszej” Drwęcy, więc takowe również podajemy gościom. Nie jest natomiast dla nas problemem dostosować kuchnię do wegetarian i wegan – prosimy tylko o wcześniejszą informację.

W sezonie letnim i jesiennym bazujemy głównie na produktach z naszego permakulturowego ogródka. Zimą uruchamiamy przetwory. Staramy się, aby było sycie i smacznie, a najbardziej slow i zdrowo. Nie obrażamy się jeśli nie zmieścisz swojej porcji, nie pozwolimy Ci wstać od stołu nienajedzonym.

Nasze potrawy są po prostu naszą wersją slow food. Trochę przepisów od najlepszych wege blogerów, pomieszanych z własnymi aranżacjami typowych dla nas makaronów i zapiekanek. Zwykle króluje czosnek, często papryczka chilli. Bywa też kumin, curry, kurkuma, świeże zioła sprzed ganku. Najpewniej dodamy też natkę pietruszki, koper czy lubczyk. Śniadania zwykle są oparte na lokalnych jajkach, ale zdarza się też śniadanie z kaszą jaglaną na słodko i wege smarowidłami do wyboru, które zjesz z domowym chlebem na zakwasie. Kawę parzymy w ekspresie. Może być z mlekiem krowim lub roślinnym.

Jeśli Twoje dzieci, tak jak nasze, są zwolennikami kuchni babci, dostaną na posiłki to, co zaznaczysz nam, że chętnie zjedzą. Jajecznica na maśle, omlet czy spaghetti z sosem a’la bolońskim też umiemy. Mięs nie przyrządzamy. Jeśli nie wytrzymasz bez mięsa, możesz skorzystać z aneksu kuchennego na poddaszu lub zjeść „na mieście”. Podpowiemy Ci, gdzie najlepiej w okolicy się zatrzymać.