O GOSPODARZACH

W tej historii nie ma wielkiej aglomeracji, wielkiej kariery, wielkich pieniędzy i wielkiej ucieczki. Nie ma też długiej podróży, długiej przemiany, ani jogi. Jest tylko dwójka zwykłych ludzi, którzy pomimo życia w całkiem przyjaznym (jak na miasto) Olsztynie, coraz bardziej pragnęła być gdzieś poza tym miejskim taborem. Bliżej natury, bliżej codzienności, bliżej siebie. Bez zbędnych rzeczy i bez kredytu. Wolniej i prościej.

Ale najpierw spróbowali jak „wszyscy” – kredyt i budowa domu za miastem. Styl domu – podmiejski, choć miejsce mocno odludne. To był rok 2011. I tak dwójka wychowanych w mieście „ludzi lasu” zaczęła uczyć się życia na wsi. W takiej sytuacji opcje są tylko dwie. Albo odkrywasz w sobie Rumcajsa, albo wracasz do miasta z podkulonym ogonem, kiedy pierwszy raz musisz nieść swoje zakupy dobry kilometr po kolana w śniegu, bo droga do domu jest nieprzejezdna. My postanowiliśmy pójść o krok dalej. Dlatego w 2016 roku zamieniliśmy wygodny, podmiejski dom w głuszy na stare, zrujnowane gospodarstwo w lesie, zwane przez nas hadziajstwem. I zrobiliśmy mu gruntowny remont własnym sumptem, mieszkając przez pół roku w przyczepie campingowej z dzieckiem i dwoma kotami.

My to Agnieszka i Marek Nowiccy. Małżeństwo od 2008 roku. Oboje w kwiecie wieku reprodukcyjnego. Jesteśmy rodzicami dziewięcioletniej Marioli i kilkumiesięcznej Irenki. A poza tym miłośnikami zwierząt i aktywnego trybu życia, wciąż początkującymi (od 7 lat) ogrodnikami, amatorami zdrowego odżywiania i edukatorami domowymi. Ona koniara od 8 roku życia, on od kilku lat zapalony kanadyjkarz. On majsterkuje od kiedy nauczył się siadać, ona od kilku lat śpiewa. Ona trochę oderwana od rzeczywistości „artystka”, on zadaniowiec, który potrafi ogarnąć ją i jej pomysły. Ona prowadzi modre konta w mediach społecznościowych, on nigdy nie miał facebooka. Oboje lubimy ludzi i cenimy długie polaków rozmowy. I relacje. Prawdziwe. Choćby krótkie, ale nie obłudne. Szczere. Byle nie powierzchowne.